W tym czasie wychodzą coraz to nowe kwiatki oraz zagrożenia jakie niesie ze sobą ACTA. Wynika to z tego, że postanowienia porozumienia ACTA są tak rozmyte, nieścisłe i często ogólnikowe, że można podciągnąć je pod absolutnie wszystko, cały Internet i wszystkie związane z nim technologie.
Kupiłeś film w sklepie i chcesz go odtworzyć na domowym komputerze który pracuje na systemie GNU/Linux? Strzeż się! Jeżeli użytkownik nie zainstaluje płatnego odtwarzacza, nie będzie mógł oglądać filmów, nawet jeżeli nabył je legalnie w sklepie. Paranoja.
Publikujemy odpowiedź Andreia Korobeinika, parlamentarzysty z Estońskiej Partii Reform, założyciela „estońskiego facebooka” – w związku z pytaniem użytkownika Guliwer.
„Jeden z zapisów ACTA zabrania odtwarzania produktów licencjonowanych na dostępnych darmowo odtwarzaczach. Takich np. jak te dostępne dzięki systemowi Linux. Jeżeli użytkownik nie zainstaluje płatnego odtwarzacza, nie będzie mógł oglądać filmów, nawet jeżeli nabył je legalnie w sklepie” – tłumaczył Korobeinik w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”.
„Chciałbym się dowiedzieć, w którym miejscu jest mowa o tym, że nie można odtwarzać multimediów, używając bezpłatnych programów. Przejrzałem ten dokument i nic o tym nie znalazłem, język, jakim jest pisany ten dokument jest dla mnie dosyć zawiły i męczący, więc mogłem przeoczyć…” – pytał w związku ze stwierdzeniem estońskiego programisty użytkownik Guliwer.
Andrei Korobeinik nadesłał do redakcji portalu niezalezna.pl następującą odpowiedź:
„Odpowiedzialnością za odtwarzanie pirackich treści (filmów, muzyki, programów – przyp.red.) zostaną obarczeni producenci odtwarzaczy. Dlatego nie będzie się im po prostu opłacało wspieranie bezpłatnych treści, m.in. bezpłatnego systemu operacyjnego Linux. Za to producenci i dostawcy internetu będą mogli być pociągnięci do odpowiedzialności wraz z klientami” – napisał założyciel „estońskiego facebooka”.
Korobeinik dodał, że dziś bezpłatny system Linux nie ma odtwarzaczy, które obsługują wyłącznie „zastrzeżone” treści DRM (Digital rights management, pol. cyfrowe zarządzanie prawami). Ten system przeciwdziała używaniu danych w formacie elektronicznym w sposób sprzeczny z wolą ich wydawcy.
„Podobny problem będą mieli dostawcy Internetu. Jeżeli ich klienci będą ściągali produkcję piracką, odpowiadać za to będą musieli sami dostawcy. Co m.in. może doprowadzić do zablokowania możliwości korzystania z protokołów Torrent (protokół wymiany i dystrybucji plików przez Internet, którego celem jest odciążenie łączy serwera udostępniającego pliki – przyp.red.) oraz do monitoringu przesyłu danych swoich klientów” – wyjaśnił Andrei Korobeinik.
Niebawem okaże się, że gdy kupimy w sklepie schabowego to nie będziemy mogli go w domu usmażyć ponieważ producent patelni nie będzie znajdował się na liście dozwolonych producentów.
W Free Software Foundation również zauważyli ten problem.

